avatar wątek założył:
Ignacy
Feb. 23, 2019, 11:16 a.m.
0
odsłon: 123, komentarzy: 0 / 0

Biały domek

czyli o tym, że mniej znaczy czasem więcej.


Gdybyśmy chcieli najprościej określić Biały domek w Łazienkach Królewskich to z pewnością wystarczyłoby powiedzieć "mniej znaczy więcej". Miły, przytulny i urządzony z wielkim smakiem. Szczęście, że do dziś możemy podziwiać wszystkie subtelności jego wnętrz.

Kliknij, ab dodać do projektu

Został pobudowany jako pierwszy w królewskim parku. Według przekazów, już w 1774 roku położono na nim dach. Pawilon obmyślano na planie prostokąta. Parter, piętro, piwnica oraz mały belwederek, a na nim strych. Styl pozornie mocno odbiega od klasycystycznej konwencji. Odcinkowe łuki w oknach wskazują na styl rokoko, ale mimo wszystko projekt, który powstawał pod czujnym okiem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego nie mógł być przecież w żadnym stopniu niemodny.

Błyskotliwe rozwiązania

Od strony technicznej budynek prezentuje sobą doskonały przykład nowoczesnej XVIII w. inżynierii. Postawiony w pobliżu fosy, mokradeł już na samym początku przyciągał wilgoć. Częściowo, problem ten rozwiązały mury fundamentów o grubości aż 2,5 metra. Niestety, woda wciąż utrudniała korzystanie z pałacyku i wkrótce potem, w 1776 roku pobudowano dookoła tychże ścian kanał zbierający jej nadmiar. Przy okazji, przysłużył się on też sprawnemu zbieraniu nieczystości. Z górnych pięter trafiały one do piwnicy, a stamtąd niemal bezpośrednio do kanału. Pierwotnie, w podziemiach, oprócz pomieszczeń technicznych planowano też aranżację kuchni, ale częste podtopienia przy ciut większym deszczu szybko zniweczyły ten plan. Na pamiątkę po nim możemy jedynie podziwiać szerokie schody, które w zamyśle miały ułatwić serwowanie posiłków. Ostatecznie, jedzenie przygotowywano w oddalonym od Białego domku, budynku.

Z zewnątrz, w oczy rzucają się tzw. porte-fenetre, czyli nic innego jak duże okna, sięgające progu, przez które z łatwością można się dostać do wnętrz i które już na pierwszy rzut oka zachęcają, aby wejść i zajrzeć do środka. Wrażenie lekkości potęgują też same ściany zewnętrzne. Są niezwykle cienkie. Co ciekawe, zastosowano przy nich technologię muru pruskiego, ale nie wynikało to broń Boże z oszczędności. Istotna jest także sprytnie rozłożona rustyka (termin ten omówiłem przy okazji Amfiteatru na Wyspie ). Zdecydowanie więcej jej na ścianach parterowych niż na piętrze. Dach pokryto zielonym gontem, a główne wejście, nieco ukryte znajdowało się od północy. Od strony południowej stała (i stoi do dziś) rzeźba podtrzymująca zegar słoneczny.

Kliknij, ab dodać do projektu

Wnętrza

Biały domek, podobnie jak Pałac na Wyspie możemy obejść dookoła, przechodząc przez wszystkie pokoje. Na lewo od sieni znajduje się Pokój Stołowy. Ten jest chyba najbardziej znany ze względu na wyobrażenie czterech stron Świata, czyli cztery charakterystyczne wizerunki zwierząt. Słoń - Afryka, Wielbłąd - Azja, Europa - Koń, Ameryka - Struś. Całościowo tematyka malowideł we wnętrzach przedstawia treści natury ogólnej. Uwagę przykuwają natomiast detale mniejszych przedmiotów i zdobień. Podobnie, jak w przypadku wyglądu zewnętrznego, tak i wnętrze musiało dawać poczucie komfortu, odpoczynku. Tłumaczy to też wszechobecną w dekoracjach całego pałacyku, sielankę i groteskę. Stąd z kolei częste występowanie motywów roślinnych, zwierzęcych oraz ludzkich. Inspiracją dla tego stylu wykończeń (popularnych później w wielu pałacach w całym kraju) były, bez wątpienia, Loggie Rafaelowskie w Watykanie. Ciekawostką Pokoju Stołowego jest rzeźba "Wenus Andiomene". Sprowadził ją do kraju nie kto inny, jak nadworny rzeźbiarz króla Andree le Brun. Podobno był on też autorem głowy dołączonej później do przywiezionego z Rzymu korpusu. Z pożogi II Wojny Światowej ocalały cztery, oryginalne, owalne stoliki. Przetrwało także biurko do pisania. Interesujący jest fakt, że do pałacu, z zagranicy przywieziono jedynie komplet mahoniowych, angielskich krzeseł oraz tapety na ściany, ale o nich za chwilę.

Kolejno, z Pokoju Stołowego, goście polskiego władcy przechodzili do bawialni. Ta udekorowana została wspomnianymi wcześniej tapetami, przedstawiającymi sceny z miasta Kanton, które na Wyspy Brytyjskie trafiły z krajów skolonizowanych Japonii lub Chin. Moda na Azję zbiegła się w oświeceniu z filozofią Rousseau. Panowało wtedy przekonanie, że mieszkańcy Dalekiego Wschodu jako jedyni żyją w zgodzie ze swoją prawdziwą, ludzką naturą. Niestety, król sprowadził jedynie dwa arkusze. W wyniku tego, nieudekorowana pozostawała największa, wschodnia ściana. Nadworny malarz Jerzy Plersch, wkrótce potem namalował na niej scenę utrzymaną w podobnej konwencji i tematyce. Mebel też stylizowano na Wschód. Były to głównie stoliki, pozłacane świeczniki i malowane wazony. Ich projektem zajmował się młody wtedy Jan Chrystian Kamsetzer.

Dalsze drzwi prowadzą z bawialni do sypialni. W tej dominuje motyw radosnego ptactwa. Czytelnej w czasach oświecenia aluzji do zmysłowej miłości. Przestrzeń została stworzona z naciskiem na poczucie intymności użytkownika. Kunsztowne, bogato zdobione sprzęty (takie jak chociażby pozłacane, oryginalne łóżko z epoki), podwójne zasłony w biało-niebieską kratkę, czy liczne malowidła, sprawiają, że odwiedzając to wnętrze mamy poczucie, że dawni architekci przygotowali je dla kogoś naprawdę wyjątkowego. Śp. Marek Kwiatkowski, dawny dyrektor Łazienek twierdził w swoich publikacjach, że wykwint ozdób świadczy o tym, że król najpewniej przygotowywał tę rezydencję dla siebie.

Identyczne wrażenie sprawia przylegający do sypialni niewielki, ośmioboczny gabinet. Przypomina bowiem ogrodową altanę, co wzmacnia jeszcze wymalowany na błękitny kolor sufit, przypominający niebo. Prawdopodobnie, gdy otworzylibyśmy porte-fenetre moglibyśmy poczuć, jak ogrodowa zieleń dosłownie wpada i wlewa się do środka.

Krótko o piętrze i lokatorach

Wychodząc z tego jedynego, nieprzechodniego pomieszczenia trafimy z powrotem do sypialni. Za nią znajduje się miejsce, w którym stał bidet, dalej dwie garderoby. Na piętrze znajdują się dwa, wygodne trzypokojowe apartamenty. Każdy z nich oferował sypialnię, garderobę i przedpokój. W tym miejscu mógłbym prawdopodobnie zacząć omawiać szczegółowo wyposażenie każdej z tych izb, ale myślę, że nie jest to wyjątkowo interesujące. Dość powiedzieć, że z pewnością były to wnętrza różnorodnie wyposażone. Znajdowały się tam głównie przedmioty codziennego użytku, wszelkiego rodzaju pulpity, stoły na ubrania, łóżka, sofy i szafy wbudowane we wnęki. Nie brakowało też obrazów (głównie pejzaży i portretów), rycin, a także grafik. Na pewno warto wspomnieć o cyklu 37 scen z "Metamorfoz" Owidiusza, umieszczonych na specjalnie do tego przeznaczonej ścianie.

W pałacyku mieszkały przeważnie kobiety. Bywała tam żona Stanisława Augusta, Elżbieta Grabowska, czy siostry królewskie: Izabela Branicka i Ludwika Maria Zamoyska. Później rezydowała w nim matka księcia Józefa Poniatowskiego. Dziś pałacyk przechodzi kolejny remont i miejmy nadzieję, że uda się go skończyć przed nadejściem lata.
Franciszek Semko
Komentarze
avatar
Ignacy, 23 February 2019 o 11:16
Ranking: 2 pkt., 0 komentarzy, 18 wątków