avatar wątek założył:
Ignacy
Aug. 2, 2018, 10:58 a.m.
0
odsłon: 213, komentarzy: 2 / 2
ostatni wpis: Ojcowizna,
Nov. 24, 2018, 9:28 p.m.

Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Warszawie

Historia nieistniejącego soboru na Placu Saskim.


Czy warto łączyć religię z polityką? Ile kosztuje poczucie narodowej dumy? Czy w ogóle można to policzyć? Po co budować gmach warty prawie tyle samo co 20 tys. hektarów żyznej ziemi wiedząc, że za chwilę zostanie zburzony?

Kliknij, ab dodać do projektu

To pytania, które z pewnością warto byłoby zadać carskim urzędnikom, w chwili gdy na przełomie XIX i XX w., w 1894 roku podjęli decyzję o wybudowaniu, w Warszawie na Placu Saskim cerkwi pod wezwaniem św. Aleksandra Newskiego. Budynku, który w odrodzonej Polsce budził niesłychane kontrowersje. Byli tacy, którzy chcieli zamienić go na kościół, byli tacy, którzy chcieli zostawić go jako przestrogę. W debacie zwyciężyli ci, którzy chcieli go całkowicie wymazać z historii.

Budowa

Okres budowy soboru był w całej Rosji wyjątkowo trudnym momentem. Problemy gospodarcze i społeczne, ogólna bieda później chaos związany z wybuchem Rewolucji 1905 roku. Nie przeszkodziło to jednak marzeniom cara o ukoronowaniu swojego panowania na terenie Królestwa Polskiego.
Czy była to jedynie demonstracja siły? Po upadku Powstania Styczniowego w 1864 roku liczba prawosławnych Rosjan mieszkających w Warszawie zaczęła się sukcesywnie zwiększać. Pod koniec XIX w., na terenie stolicy przebywało ponad 40 tys. prawosławnych. Sobór miał rozwiązać problem przepełnionych cerkwi, które nie były w stanie przyjąć tak dużej liczby wiernych. Sprawa musiała być wtedy naprawdę poważna, bo datki na budowę zbierano z całego Imperium, na dodatek skutecznie. Pokryły one bowiem prawie 20 procent wszystkich kosztów - ponad trzech milionów rubli. Czy opłaciło się? Trudno powiedzieć. Może wydawać się kuriozalne wznoszenie przez 18 lat świątyni, która zaledwie po 12 latach została zburzona, ale tak właśnie się stało.

Cerkiew projektu Leontija Benois miała być ambasadą kultury i religii prawosławnej w świecie zachodnim, "nadgranicznym filarem" - jak określił ją feldmarszałek rosyjski i gubernator Warszawy Iosif Hurko. Niestety była też symbolem dominacji cara nad Polakami i jednym z najbardziej nielubianych budynków w całej Warszawie. Upokarzała, nazywano ją złośliwie bizantyjskim tortem albo pięcioma cebulami.
Dzwonnica była co prawda najwyższym obiektem miasta, miała prawie 70 metrów wysokości. Dach został pozłocony, kolumny granitowe, drzwi dębowe z miedzianymi okuciami. Wnętrza udekorowano freskami i bogatymi mozaikami. Wykonano je z marmuru i drogich kamieni szlachetnych. Nad projektami oraz przebiegiem budowlanych prac czuwali najlepsi rosyjscy artyści. Wszystko na bogato i w stylu staroruskim - uznawanym w XIX w. za najlepiej oddający rosyjską naturę.

Kliknij, ab dodać do projektu

Cerkiew mocno się przez to wyróżniała na tle stonowanej, neoklasycystycznej architektury śródmieścia Warszawy. Zabieg ten nie był oczywiście przypadkowy. Później był to koronny argument za rozbiórką soboru.

Patron

Wśród cerkwi, często spotykanym patronem jest Św. Aleksander Newski, wyjątkowa postać dla wielu Rosjan. Nic dziwnego. Legendarny książe Nowogrodu, w XIII w. pobił wszystkich zagrażających mu sąsiadów: Tatarów, Litwinów, Szwedów, a nawet Krzyżaków. Był sprawnym dyplomatą, potrafił zachować niezależność i jednocześnie nie narażać się potężniejszym od siebie Mongołom. Order jego imienia był do 1917 roku jednym z najważniejszych w hierarchii, nadawany zarówno cywilom jak i wojskowym. Jego tradycję kontynuowano nawet w Związku Radzieckim.
Aleksander Newski był ulubionym świętym Piotra Wielkiego, który kładł duży nacisk na jego kult wśród poddanych. Później zajmowała się tym Katarzyna I. Nadanie warszawskiemu soborowi imienia św. Aleksandra Newskiego wplątało go w polityczną grę, której finał zakończył się w 1926 roku.

Rozbiórka

Jasne było, że w II RP tak kontrowersyjna budowla nie postoi zbyt długo. Szukano argumentów. Uważano, że cerkiew jest brzydka, nie posiada zbytniej wartości artystycznej i szpeci miasto. Powszechną opinię potwierdził nawet Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie.
W sprawie ostatecznie zadecydowały emocje. Chodziło o to, żeby zniszczyć to, co tak źle się kojarzy. Tak myślało najwięcej ludzi. W czasie wyburzania wypuszczono nawet na rynek obligacje, których wartość opierała się na wartości materiałów pochodzących z rozbiórki soboru. To miała być świetna zabawa: "dać każdemu Polakowi szansę uczestniczenia w rozbiórce"

Dużo rzadziej postulowano przebudowę świątyni z prawosławnej na katolicką, choć to wydawało się niektórym najrozsądniejsze. Najmniejszą popularnością cieszył się głos, który zakładał ocalenie soboru "ku przestrodze". "(...) dopóki on stoi, jest najlepszym pomnikiem dla przyszłych pokoleń, uczącym je, jak można szanować i strzec swojej ojczyzny, rozebrany będzie haniebnym pomnikiem nietolerancji i szowinizmu!" - grzmiał z mównicy senator Wiaczesław Bogdanowicz w 1924 roku.
Wśród różnych koncepcji znalazł się również pomysł stworzenia w cerkwi muzeum martyrologii polskiej. Jego autorem był znany autorytet moralny epoki - Stefan Żeromski.

Podobno jeden z duchownych prawosławnych - ojciec Jan Kronsztadzki, kiedy dowiedział się o planach budowy soboru, powiedział: "Smutny widzę los tej świątyni. Wkrótce po jej wybudowaniu Rosja zaleje się krwią i rozpadnie na liczne i samodzielne państwa, a Polska stanie się niepodległa i samodzielna. Lecz jednocześnie przewiduję powstanie silnej Rosji, jeszcze bardziej mocarnej i potężnej, ale dokona się to o wiele później. Sobór Warszawski będzie zburzony, a dola doświadczeń dosięgnie Polskę - zamknie się jej ostatnia stronica; gwiazda jej się ściemni i zgaśnie." Patrząc na te słowa z perspektywy apokalipsy II Wojny Światowej i ponad 40 lat komunizmu w Polsce może najść człowieka refleksja, że chyba ten prawosławny kapłan miał jednak trochę racji.
Franciszek Semko
Komentarze
avatar
Ignacy, 02 August 2018 o 10:58
Ranking: 0 pkt., 0 komentarzy, 9 wątków
avatar
Ojcowizna, 12 November 2018 o 13:05
Ranking: 0 pkt., 3 komentarzy, 1 wątków

Odmienną od Iwana Iljicza Siergijewa (zwanego też Janem Kronsztadzkim) wizję przedstawił wczoraj, podczas centralnych obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości prezydent Andrzej Duda:

"Chciałbym żebyśmy nawiązali przez następne 100 lat do tego procesu, w którym odbudowano Polskę z niebytu. A stworzono państwo, które budowano coraz sprawniej. Powstała Gdynia, powstał Centralny Okręg Przemysłowy. Chciałbym, żeby symbolem powrotu do tego była odbudowa Pałacu Saskiego, którą dzisiaj tu inaugurujemy. Chciałbym, żeby Pałac z powrotem stanął, żeby był widomym znakiem tej Polski, która wzrasta. Chciałbym, żeby był to budynek publiczny, który będzie mógł zobaczyć także od wewnątrz każdy z moich rodaków i w którym będzie mógł załatwić różne swoje sprawy".

W pewnym stopniu to od nas samych zależy jaką postawę przyjmiemy wobec tego rozdźwięku. Analizując proroctwa warto chyba jednak iść za wskazówką św. Pawła i zastanawiać się, który z wyżej wspomnianych "mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze", a przy kim raczej należałoby zapytać, czy przypadkiem nie jest "jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący".
avatar
Ojcowizna, 24 November 2018 o 21:28
Ranking: 0 pkt., 3 komentarzy, 1 wątków

Poniżej pełna treść "Deklaracji o restytucji Pałacu Saskiego w Warszawie", podpisanej przez Prezydenta RP w dniu 11 listopada, dla "uczczenia Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej"
Andrzej Duda napisał(a):
Sprawując urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
do którego obowiązków należy dbanie o wielowiekową tradycję Polaków,
uroczyście deklaruję, po konsultacji z Komitetem Narodowych Obchodów
Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej,
objęcie opieką planu odbudowy Pałacu Saskiego jako trwałego pomnika niepodległości, symbolu ciągłości państwowej
oraz przywiązania obywateli do rodzimej kultury i dziedzictwa,
które stanowią dobro wspólne całego Narodu.

Zważywszy, że Pałac Saski wraz z Grobem Nieznanego Żołnierza
jest trwale obecny w zbiorowej świadomości Polaków
i przedstawia integralny element naszej narodowej spuścizny,
uważam spełnienie postulatu przywrócenia tej zburzonej podczas II wojny światowej budowli
za szczególny akt pamięci,
który pozostanie dla potomnych trwałym obchodów
Stulecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości,
przejawem troski Polaków o materialne dziedzictwo suwerennej Ojczyzny,
a także widomym znakiem więzi łączących dzisiejszą Rzeczpospolitą
z odrodzonym w 1918 roku Państwem Polskim.


Oby się udało dotrzymać tej deklaracji.