avatar wątek założył:
Ignacy
Aug. 29, 2018, 7:04 p.m.
0
odsłon: 222, komentarzy: 0 / 0

Dworzec Centralny

Warsaw Central Railway Station


Dworzec Centralny

Kiedy wspominam ostatniego romantyka z powieści Prusa odczuwam smutek z powodu kresu epoki. Kiedy czytam o Dworcu Centralnym, też odczuwam smutek, ale mam jeszcze jeden, zupełnie inny powód...

Ostatnie to dzieło polskiego, dwudziestowiecznego modernizmu. Wszystko co trzeba: szkło, stal i drogie marmury. Na dodatek śmiała wizja: stworzyć wspaniałą wizytówkę stolicy i rozwiązać pewien poważny problem - brak funkcjonalnego, miejskiego dworca.

Kliknij, ab dodać do projektu

Budowę ukończono w 1975 roku, była wielka feta, graba, buzi i dużo uśmiechów, które wymienili między sobą Edward Gierek (ówczesny I sekretarz PZPR) i Leonid Breźniew (ówczesny przywódca ZSRR), ale tak naprawdę, przedtem nie było nawet porządnych odbiorów technicznych.
Wykonanie zaplanowanego zadania utrudniała też gospodarka niedoboru. A brakowało dosłownie wszystkiego: maszyn, inżynierów, wykfalifikowanych robotników, w pewnym momencie nawet zawodowych kierowców no i oczywiście czasu. Wyznaczono bowiem 1100 dni, tyle właśnie było do VII Zjazdu PZPR, na którym miał pojawić się gościnnie Leonid Breżniew.

Stawka była wysoka, więc nie liczono pieniędzy. Zainwestowano w wiele rozwiązań technologicznych z Zachodu, ruchome drzwi i schody, zegary i windy. Wraz z nimi pojawił się najpierw problem montażu, a później konserwacji i napraw. W kilka tygodni po oficjalnej wizycie zaczął przeciekać dach, potem pojawiły się problemy z kanalizacją. Zaczęło brakować środków, których nie brakowało podczas budowy. Budynek zaczął szarzeć, a potem stopniowo niszczeć. Po transformacji ustrojowej lat 90-tych stał się warszawskim centrum dla małych sklepików, bud, budek i setek stoisk rozsianych po całej przestrzeni dworca. Trwało to aż do wytypowania Polski i Ukrainy jako organizatora Euro 2012. Właśnie wtedy władze miasta musiały zmierzyć się z trudną decyzją o wyburzeniu lub kapitalnym remoncie dworca.

Niektórzy mogliby zapytać co właściwie jest wyjątkowego w tym gmachu, który wita wszystkich podróżnych przyjeżdżających do Warszawy tłokiem i niezbyt miłymi zapachami.
No więc właśnie co?

Już sama idea bryły jest dość niezwykła - skrzydła, które mają być charakterystycznym punktem i znakiem rozpoznawczym dla kolejarzy jadących Centralną Magistralą Kolejową. Plus dosyć jasne nawiązanie do uskrzydlonego koła - symbolu kolei żelaznej oraz kolei w ogóle. Imponujący jest też projekt budynku. Trzy poziomy: antresoli z poczekalniami na piętrze, hali głównej na poziomie ulic oraz peronów, ukrytych pod ziemią. Co ciekawe, podobnego rozwiązania nie znajdziemy w całej Europie. W żadnym innym miejscu nie ma dworca, którego ruch szynowy w całości chowa się pod ziemię. Na podziw zasługują też systemy bezpieczeństwa takie jak ten, który pozwala na całkowite oddymienie tuneli w przeciągu 5 minut. Chociaż, jak podają źródła był bardzo rzadko używany. Ale przydawał się zwłaszcza na początku kariery Centralnego, kiedy w taborze polskich kolei kursowały jeszcze licznie parowozy. O ile wiem to to rozwiązanie przetrwało do dziś. Nie znalazłem żadnej informacji, która potwierdziłaby jego likwidację. Pod peronami znajduje się podobno siatka tuneli, które miały (lub mają do dziś) ułatwić pracownikom kolei przemieszczanie się po całej stacji. Istniały też windy łączące wszystkie poziomy. Oddzielna winda do bagaży, oddzielna do wożenia jedzenia dla restauracji usytuowanej na pierwszym poziomie, oddzielna do śmieci. Istnieją pogłoski o specjalnych kręconych schodach dzięki, którym można szybko przemieszczać się między piętrami, ale nie udało mi się zweryfikować ich prawdziwości.

Na pewno ta masa przeróżnych, miejskich legend wpływa na reputację całego miejsca. Nie bez powodu Centralny stał się miejscem akcji filmu "Szczur" opowiadającym o historii bankruta i przywódcy kloszardów, który odkrył w dworcowych podziemiach sejf z teczkami wielu znanych polityków. Na dworcu kręcono też dosyć znany film Kasi Adamik "Boisko bezdomnych". Dawniej, w czasach PRLu hala dworcowa służyła przy organizacji wielu rewii, pokazów mody i innych uroczystości. Nakręcono tam też jeden z odcinków "Czterdziestolatka" końcową scenę "Wielkiego Szu", a nawet scenę w jednym z odcinków "Zmienników", tym ze słynną sceną "Nie słyszał Pan? Pociąg do Berlina już pojechał". Nieistniejącą z kolei, polską fontannę di Trevi możemy zobaczyć w komedii Stanisława Barei "Brunet wieczorową porą".

Kliknij, ab dodać do projektu

Swoją drogą fontanna, sprowadzona z Włoch od samego początku budziła emocje. W "Głosie Pracy" z 1977 roku czytamy: "Piotr K. lat 19 i kilku jego kolegów, około godz. 21 poczuli mocne pragnienie. Własne pieniądze już się rozpłynęły, więc zdecydowali się ograbić podwodną skarbonkę. (...) Zatrzymany miał przy sobie 62 zł. i przyznał, że całą sumę wyjął z dna 'fontanny'. Sprawa kwalifikowała się do kolegium ze względu na wysokość skradzionej sumy, ale Piotr K. był już karany za kradzież wina ze sklepu, a przez sąd za włamanie, więc prokuratura śródmiejska skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia do warszawskiego Sądu Rejonowego. Należy przypuszczać, że zawartość warszawskiej di Trevi jeszcze nie raz będzie pokusą. Może, żeby nie kusić złego, do zbiornika wpuścić złote rybki, a obok postawić stereotypową, solidną skarbonkę produkcji Spółdzielni "Skarbiec"?" - żali się dziennikarz. W sumie Nic dziwnego, że dosyć szybko stała się obiektem żartów.

To chyba właśnie w całej tej historii jest najbardziej przykre. Bo być może wystarczyłoby niewiele żeby w lepszym stanie ocalić tak wyjątkowy obiekt. Przestałby straszyć. Nie budziłby grozy, nie byłby obiektem groteski. Po remoncie w 2011 roku i tak wiele się zmieniło. Na lepsze. Jest widniej, czyściej, bezpieczniej. Informacja pasażerska jest dosyć przejrzysta. Istnieje bezpośrednie przejście do galerii handlowej "Złote Tarasy". Władze miasta ucywilizowały też pobliską, autobusową pętlę.

Wkrótce Dworzec Centralny zostanie zabytkiem to już raczej pewne. I dobrze. Jego rolę prawdopodobnie przejmie zamknięta obecnie Warszawa Główna. W tym wszystkim dziwi mnie jeszcze to, że klasyczne konstrukcje jak paryski Gare du Nord, berliński Berlin Hauptbahnhof czy nawet wrocławski dworzec główny starzeją się dużo lepiej. Szczerze wątpię czy to tylko kwestia pieniędzy...
Franciszek Semko
Komentarze
avatar
Ignacy, 29 August 2018 o 19:04
Ranking: 0 pkt., 0 komentarzy, 9 wątków