avatar wątek założył:
Ignacy
Aug. 20, 2018, 10:40 a.m.
0
odsłon: 224, komentarzy: 0 / 0

Pałac Lubomirskich

Magnacka rezydencja, czynszówka i dom weselny. Ponad to pierwszy obrócony budynek w Warszawie.


Rzadko spotyka się wędrujące budowle w dosłownym tego znaczeniu. A raczej nie spotyka się ich prawie wcale. Budowane raz, z reguły zostają tam aż do samego końca. Tymczasem w Warszawie architektom i inżynierom nie brakowało śmiałych pomysłów. Takich jak ten z Pałacem Lubomirskich.

Kliknij, ab dodać do projektu

O nim samym to tak naprawdę niewiele wiadomo. Niewiele jakikolwiek źródeł historycznych dotrwało do dzisiejszych czasów. Informacji o rezydencji brakuje do tego stopnia, że trudno nawet powiedzieć kiedy dokładnie powstała i kto był jej pierwszym mieszkańcem. Dodatkowo zmiany jakie zaszły w okolicach całego Placu Żelaznej Bramy jak i całej Osi Saskiej na przestrzeni lat są tak ogromne, że ciężko odnaleźć się w siatce dawnych ulic. Nawet jeśli do dyspozycji mamy różnego rodzaju nakładki map i archiwalne plany.

Wiemy na pewno, że został zbudowany pod koniec XVII w. Wiemy, że powstał w pobliżu dawnej ulicy Ptasiej, Przechodniej i Żabiej czyli w okolicach dzisiejszego kwartału ulic Marszałkowskiej, ulicy Plac Żelaznej Bramy i Elektoralnej, a jego dzisiejsze położenie jest nieco inne niż dawniej. Wiemy też, że z jego budową związany był Jan Wielopolski - właściciel całej okolicznej jurydyki Wielopole.

Z początku barokowy pałac przy niemal każdej zmianie właściciela zmieniał swój styl na inny. Pierwszej zmiany dokonał kapitan Jan Zygmunt Deybel na początku XVIII w. zamieniając ścianę ogrodową budynku we frontową i w ten sposób włączył go do Osi Saskiej. Kolejny właściciel, Stanisław Jabłonowski stanowi wyjątek potwierdzający regułę - nie wprowadził żadnych większych zmian. Zrobił to w 1760 roku jego następca - Antoni Lubomirski - zwolennik dynastii Wettinów i wojewoda lubelski. Prawdopodobnie za namową żony Zofii z Krasińskich Lubomirskiej zlecił przebudowę wschodniej ściany budynku w stylu rokoko... i na tym poprzestał. Reszta budynku pozostała niezmieniona, aż do czasów Aleksandra Lubomirskiego. Według przekazów i źródeł historycznych wyglądało to ponoć tragicznie.

Nowy właściciel był wychowankiem i krewnym Antoniego na dodatek mężem Rozalii z Chodkiewiczów uznawanej wtedy za najpiękniejszą kobietę Rzeczypospolitej. To on odpowiada za nadanie pałacowi klasycystycznego charakteru, podobnego do tego jaki znamy obecnie. Prace budowlane Lubomirski powierzył znanemu w tamtych czasach architektowi - Jakubowi Hemplowi, autorowi min. wielkiego teatru w Rzymie. Podobno był to zaraz po Pałacu Na Wyspie w Łazienkach drugi obiekt w stylu klasycystycznym jaki można było zobaczyć w stolicy na początku czasów stanisławowskich. W odróżnieniu od pierwszego, drugi pałac zyskał efektowną i monumentalną kolumnadę, z którą przez długi czas nie mogła się równać żadna, inna kolumnada Warszawy. Niezwykłe wrażenie potęgowało na dodatek pierwotne umiejscowienie budynku, pod kątem względem Osi Saskiej. Po śmierci Aleksandra Lubomirskiego w 1804 roku opiekę nad rezydencją sprawowała jego córka - Rozalia Lubomirska. Obowiązek ten pełniła do 1816 roku, kiedy to sprzedała pałac i został on na długo przedmiotem spekulacji. Wyjątkowo, przez okres Powstania listopadowego pełnił funkcję lazaretu dla rannych żołnierzy.

Kliknij, ab dodać do projektu

Jego kolejnym "stałym" właścicielem był Abraham Cohen - milioner i finansista. W 1834 roku przebudował rezydencję na gigantycznych rozmiarów kamienicę czynszową i od tego momentu był to budynek nie tyle reprezentacyjny co mieszkalny, mający przynosić zyski. W tym samym momencie zaczął się też okres jego degradacji. Pałac, przekształcony w kamienicę zaczął na dodatek obrastać w liczne szyldy i stragany, ponieważ powierzchnie sklepowe stanowiły w tamtej, handlowej części stolicy nie lada atrakcję.

W 1858 roku pałaco-kamienicę przejął inny milioner - Icek Blass. Za jego czasów w budynku stworzony został żydowski dom modlitwy a na piętrze urządzano wesela i potańcówki w "salach wiedeńskich" - bilet wstępu jedynie 50 kopiejek. Osoba towarzysząca gratis.

Na przełomie XIX i XX w. pałac znów przechodził z rąk do rąk, aż do momentu kupienia go przez dwie skoligacone ze sobą rodziny Altmedów i Rozejnów. Wtedy, w 1928 roku otrzymał paskudną dobudówkę, dzięki której przynosił jeszcze większe przychody z wynajmu tanich i ciasnych mieszkań.

W 1938 roku pałac Lubomirskich w fatalnym stanie przejęło miasto. Plany jego renowacji zakłóciła wojna, ale na krótko. Był bowiem jednym z pierwszych odbudowanych i zrekonstruowanych budynków zaraz po zakończeniu światowego konfliktu. Choć stopień zniszczeń był bardzo wysoki to ocalała piękna i monumentalna kolumnada. Budynek zaraz po odbudowie przeszedł pod zarząd wojska. Mieścił się w nim Centralny Dom Żołnierza.

W 1970 zapadła decyzja o przyjęciu urbanistycznej koncepcji domknięcia Osi Saskiej. Pomysł Mariana Spychalskiego zakładał przesunięcie pałacu o 78 stopni w taki sposób, aby stał prostopadle do osi Hal Mirowskich i równolegle do osi ulicy Marszałkowskiej.
Realizacją tego planu zajął się Aleksander Mostowski. Budynek ważący 8000 ton odcięto od fundamentów i umieszczono na belkach. Pomiędzy belki wstawiono szyny, a na sam koniec umieszczono tam 1400 wałków, dzięki którym możliwe było ruszenie budowli z miejsca. Operacja trwała od 30 marca do 18 maja. Pałac podróżował z prędkością jednego centymetra na minutę i bezpiecznie trafił na nowe fundamenty. Pokonał przy tym dystans 90 metrów. Myślę, że trudno zaprzeczyć temu, jak bardzo wyjątkowym osiągnięciem polskich inżynierów jest przesunięcie pałacu, szczególnie biorąc pod uwagę dostępne w tamtych czasach siły i środki. Czy sama koncepcja była trafiona? Na pewno kosztowna. Zmieniła też bardzo mocno naturalny porządek Warszawy.

Bardziej zastanawiają mnie przyszłe losy pałacu. Teraz siedzibę ma tam prywatna uczelnia, kolejno warszawska loża pewnego stowarzyszenia przedsiębiorców i agencja zajmująca się organizacją różnych uroczystości, która przy okazji udostępnia też wnętrza na potrzeby przeróżnych konferencji, szkoleń i spotkań firmowych. Myśląc o tym z perspektywy czasu mam wrażenie, że już gdzieś wcześniej słyszałem coś podobnego?
Franciszek Semko
Komentarze
avatar
Ignacy, 20 August 2018 o 10:40
Ranking: 0 pkt., 0 komentarzy, 9 wątków